poniedziałek, 9 grudnia 2013

15. Za chcęć zemsty i nienawiść, trzeba zapłacić wysoką cenę by oczyścić się z grzechu...

15. Za chcęć zemsty i nienawiść, trzeba zapłacić wysoką cenę by oczyścić się z grzechu...

-Co jest z Yami ?!-krzyknął Yoh w stronę Jeanne, ta tylko popatrzyła na niego smutnym wzrokiem i wskazała na Żelazną Dziewicę.
-Co ona tam robi ?!-zapytał tym razem Len, może nie był na początku przyjaźnie do niej nastawiony, ale później ją w miarę polubił.
-Wiecie, że Żelazna Dziewica zamyka w sobie smutki, ale też oczyszcza z grzechu. Może ma coś na sumieniu i chce to z siebie zmyć-wytłumaczyła Iron Maiden.
-Co jej mogło ciążyć na sumieniu ?!-zapytali na raz wszyscy zgromadzeni, na co Jeanne westchnęła cicho. Sama by chciała znać odpowiedź na to pytanie...


****

-Wiesz już co złego uczyniłaś ?!-zapytał dziewczynę, kto by inny niż sam Wielki Duch.
-To nie moja wina. To przez niego !-krzyknęła w odpowiedzi na jego pytanie, a to nie zadowoliło  Króla Duchów.
-Ale to Ty popełniłaś jeszcze gorszy grzech...
-Morderstwo jest gorszym grzechem!-warknęła
-Nie jest. Nienawiść i chęć zemsty jest najgorszym uczuciem na tym świecie-odpowiedział duch.
-Aby odkupić winy, nie pomoże Ci zamknięcie się w Żelaznej Dziewicy. Od teraz masz pomóc Asakurze się zmienić, taka jest wola moja , Boga i Pana Piekła. W przeciwnym razie twoja dusza nigdy nie zazna spokoju!-oznajmił duch, tonem niewznoszącym sprzeciwu.
-Jak mam pomóc komuś kto wyrządził mi tyle krzywd! Jak niby ?! Przecież ja mu krzywdę prędzej zrobię-to ostatnie szepnęła przez łzy. Po jej czole spływała krew od okaleczenia kolcami.
-Na tym właśnie polega twoje odpokutowanie, za twą nienawiść. Wcześniej miałaś mnie chronić, ale teraz najlepszym rozwiązaniem będzie jak mu pomożesz-odpowiedział i zostawił dziewczynę samą.
Ona zaś wybudziła się z transu, a  drzwi od narzędzia tortur, otworzyły się ukazując ciało pokaleczonej dziewczyny.
W oczach miała pustkę, że w pierwszym momencie Yoh wystraszył się czy, aby nie jest martwa, ale kiedy drgnęła niespokojnie, a z jej oczu polały się łzy, to podszedł do nie i przytulił ją po przyjacielsku.
-Czemu to zrobiłaś ?-zapytał z troską chłopak, a reszta szamanów i też medium do nich podbiegli.
-Co się stało ?!-zapytała Anna, po raz pierwszy denerwując się tym, że coś się stało Narri, nie pomyliła się zbytnio.
-Yami co ty zrobiłaś ?-zapytała Kyoyama podchodząc do dziewczyny. Nie myślała, że zobaczy ją w takim stanie.
-Dlaczego ?!-ponowił pytanie Len
-Ja nie chciałam, ale myślałam, że dzięki te-mu-zaczęła się jąkać po raz drugi w życiu. Raz tylko płakała w obecności innych osób , tylko tak się stało kiedy jej matka umarła.
-Jeżeli chcesz się pozbyć Hao to dołącz do nas ?-zaproponował Marco (to duża trudność pisania jego imienia z dużej litery >,<) poprawiając swoje okulary.
-Chciałabym się na nim zemścić, ale nie mogę-westchnęła dziewczyna, a wszyscy popatrzyli na nią dziwnie.
-Jak to nie "możesz"?-zapytała Meene.
-To ma pewnie wiązek z Królem Duchów, mam rację?-zapytały Jeanne i Anna, w tym samym czasie. Blondynka zmierzyła białowłosą lodowatym spojrzeniem. Yami kiwnęła potwierdzająco głową.
-Wam już dziękujemy-warknął  Trey, a X-laws zniknęło zostawiając ich samych.
-Znacie ten żart o ...-zaczął Choco, ale oberwał z pięści od Tao.
-Ani się waż!-warknął śliwkowłosy.
-Będę musiała was dzisiaj opuścić-rzekła ze smutkiem czarnowłosa na siłę powstrzymując targające nią uczucia. Czy chodź raz kiedy, już się układało, to wszystko musi zostać zniszczone ?!


Yami :

Żal mi było tego, ze muszę od nich odjeść, ale jeżeli dobrze zrozumiałam to muszę to zrobić. Czemu ja?! Wolałabym już chronić Wielkiego Ducha, niż przebywać z mordercą mich rodziców.
-Muszę dzisiaj odejść-mruknęłam.
-Gdzie chcesz iść ?
-Yoh, ja muszę dołączyć do twojego brata-głos zaczął mi się łamać. Niedobrze...
-Czemu ?!-zapytał szatyn.
-Nie będę mu pomagać, w taki sposób jak myślisz, ale muszę do niego dołączyć. Będę tam tylko przez jakiś czas przebywać, więc się nie martw, dobrze ? Mam nadzieje , że to nie zmieni naszych relacji-oznajmiłam, zresztą szczerze z wielką nadzieją, w swoje słowa.
-Nie zawiedź nas-burknął Tao.
-Masz się niedługo zameldować-wydała polecenia itako, tonem nie wznoszącym sprzeciwu. Była w swoim żywiole, ale w rzeczywistości zależało jej na mnie. To miłe mieć przyjaciół, ale przez to co zrobiłam musze teraz zapłacić....


Hao :

Nie pomyślałbym, że Narri sama przyjdzie do mojego obozu.
-Dołączę do Ciebie-powiedziała twardo, na ciele miała jakby liczne rany, ale nie ma co się nad tym dłużej zastanawiać.
-Co Cię do tego nakłoniło ?-zapytałem z rozbawieniem i kpiną jednocześnie.
Zmroziła mnie lodowatym i nienawistnym spojrzeniem. Jej postawa dawała do zrozumienia, by nie poruszać tematu, ale je i tak chcę się dowiedzieć.
-Król duchów Ci kazał ?-stwierdziłem bardziej, niż zapytałem.
Naglę się spięła, czyli trafiłem w sedno sprawy, ale najważniejsze jest to, że jest po mojej stronie.
-Tam masz namiot - wskazałem gestem ręki, miejsce gdzie może się za lokować. Kiwnęła potwierdzająco głową, ze zrozumiała i poszła sobie...


***

Nie wiem co z tego wyszło, ale jest to na pewno straszne -,-"



czwartek, 5 grudnia 2013

14. No w końcu Dobie, prawda naprawdę boli i , że moje zadanie to pomoc Asakurze !

14.14. No w końcu Dobie, prawda naprawdę boli i , że moje zadanie to pomoc Asakurze !

Czarnowłosa wraz z resztą swoich przyjaciół ruszyła ku szamańskiej wiosce.
-To tu-oznajmiła wskazując na ruiny i grotę znajdującą się niedaleko, wszyscy bez wyjątku spojrzeli na nią wzrokiem pt: "Że co?!", ale po chwili odezwały się też stróżę szamanów
-Ona ma rację Yoh-dono- powiedział duch samuraja czyli Amidamaru.
-Posłuchajcie jej-dopowiedział Bason, a drobiażdżek Treya pokiwał twierdząco główką, by umocnić szamanów w tym przekonaniu.
-Czy raz nie można mi uwierzyć na słowo!-warknęła Narri, spojrzawszy na nich spod łba z pełnym, poirytowanym spojrzeniem. Ruszyła przed siebie, ale do niej zaraz podbiegł Yoh.
-Nie przejmuj się Yami-kun oni potrzebują czasu, a Ci wierzę-powiedział z uśmiechem.
-Arigato (Dziękuje) Yoh- odpowiedziała odwzajemniając uśmiech. Reszta ruszyła a nimi, aż dotarli do groty. Był to już ostateczny termin znalezienia Dobie.
Piękne oczko wodne, o przejrzystej wodzie dawało niebywałego uroku jaskini.
-My musimy przepłyną, to jedyne wyjście-oznajmił Ren, na co wszyscy pokiwali twierdząco głowami.
-O nas się nie martw, dojdziemy-rzekła z nikłym uśmiechem itako, ponieważ zauważyła, że jej narzeczony
trochę jakby się wzdrygnął, ale gdy ona to powiedziała to się uspokoił.
Brunetka jako pierwsza wskoczyła do wody, nabrała powietrza i zanurkowała. Reszta szamanów zrobiła to samo co ona.
Płynęli dość długa, a Treu i Choco zaczęli sobie robić żarty, do nich dołączył też Yoh. W końcu udało im się wypłynąć na suchy ląd, ale zaliczyli ślepą uliczkę. Chcieli zawrócić, ale nic z tego, bo wszystkie ściany były otoczone skałami i kamieniami.
-Co my teraz zrobimy ?!-zaczął lamentować Rio, za co dostał od Yami z liścia. Wszyscy bez wyjątku popatrzyli na nią ze zdziwieniem. Na jej twarzy malowała się złość, ale nikt nie wiedział dlaczego ?
-Nie pomyliliście się?-spytał podejrzliwie Len, mrożąc duchy lodowatym spojrzeniem.
-Nie Len-san-odpowiedział Bason i nagle wszystko pogrążyło się w ciemności.


Yami :

Widziałam do o koła  mnie płomienie ognia, próbowałam się wydostać, ale to na nic. Ujrzałam jakby wizję, sprzed 10 i 5 lat. Najpierw stał tak jakiś mężczyzna, miał oczy bardzo podobne do mnie.
-Oj Narri, trzeba było mądrze decydować-mruknęła jakaś postać w pelerynie z kapturem na głowie.
Coś mnie tknęło, to musiał być mój ojciec. Pamiętam, że poznałam go już kiedyś, ale byłam wtedy mała i nie za bardzo pamiętałam.
Mężczyzna zaczął płonąć, a we mnie coś pękło. Gdybym mogła, to zabiłabym tego kto to zrobił.
Później pojawił się inne wspomnienie. Obraz tej smutnej przeszłości z , którą nie mogłam sobie poradzić, której nie chciałam do siebie dopuścić.
Znowu ten sam ogień, ta sama osoba, ale teraz widziałam twarz mordercy to był...
Asakura Hao ! To on zniszczył mi życie, przez niego zostałam sama, dostałam status sieroty!
-Czemu musisz upierać się jak twój mąż ?!-zapytał z kpiną chłopak.
-Odejdź stąd !-krzyknęła kobieta, prze tyle lat myślałam, że zginęła przez jakiś tam podrzędny klan szamański lub, że to była choroba, a to on zrobił.
-Dobrze, w takim bądź razie zginiesz -oznajmił uśmiechając się chytrze szaman i wzywając Ducha Ognia popalił moją mamę. Próbowałam podbiec, chodź wiedziałam, że to tylko puste wspomnienia to nie mogłam tego wytrzymać....


****

Brunetka upadła na kolana i zaczęła cicho łkać. Gniew przemawiał przez nią...
-Wiesz czemu Ci to pokazałem ?-zapytał ów głos, dziewczyna domyśliła się kim jest dana osoba, a raczej duch. Sam Król Duchów postanowił  się do niej odezwać, cóż za zaszczyt.
Pokręciła głową na "Nie", nie była wstanie wydobyć z siebie chodź najmniejszego dźwięku. Miała w gardle tak zwaną "gulę"
-Musiałem Ci to pokazać ze względu sił wyższych, a po za tym powinnaś znać swoją historię-odpowiedział donośnym głosem duch.
Szamanka jednak nadal milczała i delikatnie się trzęsła, na siłę próbowała powstrzymać kolejną falę łez.
-Przez twój gniew i chęć zemsty, zaczęłaś kolejną falę grzechu. To niewybaczalny czyn, ale twoja dusza musi się w takim razie odkupić. Masz pomóc Asakurze- oznajmił Wielki Duch, na co Yami gwałtownie wstała.
-ŻE JAK!!! On zabił mi rodzinę, jedyną rodzinę-to ostatnie szepnęła, zdając sobie sprawę, z tego co się stało. Co ma teraz zrobić, mogła pomóc X-laws się go pozbyć, a teraz ?
-Nawet nie myśl o tym by pomagać Wyrzutkom, oni już mają własne grzechy-mruknął Duch, zdając sobie sprawę z tego, co chce zrobić dziewczyna.
-Ale...-próbowała dokończyć, ale Duch się pożegnał i ona obudziła się w jednym z domków w Dobie.
Czym prędzej wstała i wyszła szukać Yoh.

***
-Wasza przyjaciółka zarz przyjdzie -powiedział Hao, ale nie spodziewał się, że Yami będzie taka wściekła.
Czarnowłosa podeszła bliżej, ale gdy ujrzała starszego Asakurę, coś w niej pękło.
Zacisnęła ręce w pięści i podeszła do Yoh, chłopak nie spodziewał się, że jego przyjaciółka będzie tak wściekła, ale to dopiero początek, tego co się zaraz wydarzy.
-I jak Narri, też musiałaś przechodzić test ?-zapytał z kpiną ognisty szaman, na co ta wpadła w furię. Ziemia zaczęła się gwałtownie trząść, a z niej wypływać lawa. Jej duch stróż próbował ją powstrzymać, ale to na nic
-Yami-sama uspokój się , proszę-powiedziała błagalnym tonem anielica, kładąc jej rękę na ramieniu, ale to nie poskutkowało.
-TY...-warknęła i po chwili dodała :
-To ty zabiłeś mi rodziców, powinieneś się za to smażyć w piekle, ale ja zmienię to i twój własny żywioł też cię osamotni -wysyczała przez zaciśnięte zęby.
Kiedy Król Duchów wszystko powstrzymał , każdy bez wyjątku nawet Asakura spojrzał w jego kierunku, no może z wyjątkiem Yami.
-Znasz swoje zadanie Narri i dopóki nie odpokutujesz, to nie możesz nic zrobić-powiedział Wielki Duch i zniknął, zostawiając tłum z setką pytać.
Kiedy Yoh podbiegł do brunetki to zauważył, że płacze, a ta tylko teleportowała się z daleka od wszystkich....

***
Czarnowłosa podeszła do żelaznej dziewicy, kiedy nieoczekiwanie odezwała się Jeanne:
-Nie możesz teraz tego zrobić , jesteś zbyt zdenerwowana i nieopanowana !
-Zrobię to co chcę, powiedziała i zamknęła się w narzędziu tortur, ale zamiast cierni były żelazne kolce, boleśnie wbijające się w ciało szamanki, pytanie tylko, czy wytrzyma ?

***

Napisałam , Yeah ! W końcu mi się udało, napisać coś nudnego, ale jednak ^^




sobota, 30 listopada 2013

13. "Wiesz, że nie wszystko jest takie piękne jakie się wydaje, Yoh?"

13. "Wiesz, że nie wszystko jest takie piękne jakie się wydaje, Yoh?"

Notkę dedykuje : Ao mori, Zanie, Mai Asakurze i  InsomialsDead

 

 

Czarnowłosa przeniosła się do obozu, naszego władcy ognia. Popatrzyła przez chwilę ze sztucznym uśmiechem, na obozowisko.
Na "przywitanie" wyszło jego parę uczniów.
-Czego?!-zapytali jednocześnie podchodząc do niej i otaczając ją, Asakury nigdzie jak na razie nie było.
-Trochę szacunku do innych i grzeczniej -mruknęła dziewczyna siadając pod pobliskim głazem i podpierając się o niego położyła.
-Możesz nie zasłaniać mi słońca?-zapytała retorycznie jakiąś dziewczyną, okazała nią się Kanna.
-Powinnaś dostać porządną lekcję dyscypliny-powiedział Basil, a reszta kompanów Asakury przygotowała kontrole ducha.
-To trochę nie honorowa jak was jest więcej, ale jak chcecie to atakujcie-powiedziała czarnowłosa, i popatrzyła na nich z rozbawianiem, z przymrużonych  powiek.
Uczniowie Hao zaatakowali ją razem, na raz, a ta tylko cichutko szepnęła:
-Shi-dono zrób z nimi, co chcesz. Pokarz zło tego świata, ale nie zabijaj.
-Tak, Yami-sama.-odpowiedziała Anielica i odbiła atak swoją kosą. Podleciała bliżej szamanów i zaczęła szeptać, nie zrozumiałe nikomu formułki.
"Drogich" uczniów Wielkiego, otoczyła czarna kopuła.  Z pod tego skupiska foryoku , można było usłyszeć lekko dosłyszalne krzyki.
-Dobrze, już wystarczy-rzekła Narri, do swojego stróża. Gdy kopuła się tylko odsłoniła, to ukazała uwięzionych pod nią szamanów. Leżeli nieprzytomni na ziemi. Czarnowłosa, powolnym i leniwym krokiem podeszła do nich, sprawdzając, czy aby na pewno nie zrobiła im zbyt dużej  krzywdy.
-Mogłabyś nie wpadać do mojego obozu i nie robić zamieszania. Rozumiem, że jesteś zdenerwowana, ale żeby wyżywać się na innych szamanach -oznajmił rozbawiony szatyn, zeskakując ze swojego ducha stróża.
-Wpadłam z wizytą, ale jak widać, twoi uczniowie są strasznie poddenerwowani. Może za dużo treningu, lub stresu ?-odpysknęła dziewczyna, siadając na głazie i patrząc się w niebo.
Jedyne co dało się zaobserwować to uroki pustyni, oraz piękny żar ze słońca.
-Opacho-chan możesz na chwilę odejść -nakazała swojej małej towarzyszce szaman, czochrając jej afro, a ta w podskokach, pobiegła.
-Po co tu przyszłaś Yami ?-powiedział siadając obok na kamieniu.
-Nie przypominam byśmy przeszli na "TY" Asakura- warknęła dziewczyna, ale po chwili złagodniała, wraz z lekkim wiatrem.
-Ostatnio nie powiedziałaś, o co Ci chodzi, więc mów teraz, bo zaraz wracam do twojego braciszka.
-Chciałabyś się dowiedzieć czegoś o sobie, racja ?-zapytał podchwytliwie. Szamanka wiedziała, że każda odpowiedź może dać mu satysfakcję, więc na razie myślała nad odpowiedzią.
-Może- oznajmiła.
-Chcę, żebyś do mnie dołączyła. Nic nie zyskasz, będąc z moim głupim braciszkiem, który i tak też do mnie dołączy.-rzekł poważnie szatyn.
-Też nie jestem Ci do niczego potrzebna, bo ja nie biorę udziału w turnieju- i w ten sposób pożegnała się, teleportując z powrotem do przyjaciół.
-Nawet nie wiesz, jak bardzo się mylisz-westchnął pod nosem chłopak, idąc pomóc swoim uczniom, ale najpierw do murzynki...


Yami :

Ciekawe, do czego jestem potrzeba Asakurze, w turnieju nawet nie biorę udziału, więc po nic, tak naprawdę.
-Naprawdę Janne musisz zniżać się do tego poziomu, by Atakować Yoh, kiedy jest bezbronny-zaśmiałam się pod nosem z jej głupoty.
-Trzymaj tak dalej, a nigdy nie uda Ci się dojść po śmierci, na upragniony spoczynek-dodałam po cichu, szeptem i zablokowałam atak, tej żelaznej puszki.
Teraz Yoh będzie musiał sobie poradzić , tylko z Lasso.
Jak widać, Amidamaru już skończył, a młodszy z bliźniaków, przeszedł o poziom wyżej. Tak się najczęściej dzieje, gdy duchy zapominają kim są, ale Amidamaru nadal pamięta i to jest niezwykłe...
Udało mu się zablokować atak, jestem z niego dumna. Może to właśnie on pokona Hao ?
-To podwójne medium-powiedział zaskoczony blondyn, poprawiając swoje okulary.
-X-laws wracajmy, nic tu po nas , a z Tobą Yoh i Yami, to się jeszcze rozliczymy-mruknęli i zniknęli nam z pola widzenia.
-Narri-san, gdzie byłaś?-zapytał Tao
-Nie martw się, byłam tam gdzie potrzeba, a i Yoh muszę Ci coś powiedzieć.
-Dobrze o co chodzi ?-zapytał, jak zwykle z uśmiechem na twarzy, ale ten chyba był sztuczny ?
-Musisz uważać. Świat nie jest tak kolorowy i wiele osób czyha na twoją śmierć, masz na siebie uważać, a Ty Anno musisz mu w tym pomóc, a teraz nie przeszkadzać, bo muszę się położyć-oznajmiłam cicho i poszłam w kierunku jakiejś groty.



Hao :

Umiejętności mojego brata są na coraz to większym poziome, jestem pewien, że do mnie dołączy, ale Narri też musi to uczynić, jest teraz zbyt silnym przeciwnikiem i jest potrzebna Królowi Duchów, więc musi do mnie dołączyć...
-Mistrzu Hao, dlaczego zależy Ci tak na tej dziewczynie?-zapytała Afrykanka siedząc na przeciwko Asakury.
-Dowiesz się w swoim czasie Opacho.

***

No to napisałam jakieś tam wypociny. Może coś z tego wyszło, ale przynajmniej się starałam, a to najważniejsze i dziwne...

Mam ostatnio komplikacje w pisaniu, dlatego mogą być błędy i literówki, za które przepraszam. 

niedziela, 17 listopada 2013

12. Historia narodzin Asakurów

Hao wraz z swoimi poplecznikami zniknął w płomieniach Ducha Ognia, a przed nimi pokazał się człowiek w masce.
-Oni są bliźniakami-powiedział na wstępie, prawie wszyscy zaliczyli glebę. Wiadomo kto się domyślił...
-Co bliźniaki ?!
-To chyba widać-powiedziała znudzona bruneta, patrząc na nich z poirytowaniem. Jak można było się nie domyślić ?! No cóż, ale biorąc pod uwagę, że biorą tak życie na luzie, to Yoh mógł by żyć nadal w nieświadomości.
-A dlaczego mamy Ci wierzyć ?!-zapytał podejrzliwie Len, jak zwykle czujny.
-Bo to jest Oto-san Yoh'a -powiedział Rio
-Ohayo -powiedział Mikihisa
-Cześć tato możesz nas wszystkich uświadomić co się stało, a nie trzymasz nas tak w niepewności-powiedział młody Asakura patrząc swojemu ojcu prosto w oczy
-Hai, a więc to wszystko zaczęło się w dniu twoich urodzin....
-Nie kurna przed jego urodzeniem -mruknęła Narri, była już zmęczona i jednocześnie rozbawiona tą całą sytuacją, to raczej oczywiste, że są bliźniakami. Ona już znała tą historię, będąc w domu Asakurów, poszła do ich biblioteki, a tam wszystko było zapisane.
Odeszła trochę dalej i teleportowała się na górę kanionu. Postanowiła poszukać X-laws...
-... była mroźna, zimowa noc. Matka Yoh odpoczywała przed porodem, a ja wraz z jego dziadkami zastanawialiśmy się co zrobić. Nie byliśmy pewni który z naszych synów będzie Hao, a ponieważ byli bliźniakami to nie dało się wtedy tego rozpoznać. Postanowiliśmy zabić noworodki zaraz po porodzie. Twoja matka Yoh, nie mogła tego znieść, ale musieliśmy tak postąpić. Gdy próbowaliśmy zabić twojego brata, to z niewyjaśnionych przyczyn pojawił się Duch Ognia. Nikt tego nie przewidział, obroniłem Yohmeia ( i po co ?!), ale sam oberwałem i przez to teraz noszę tą maskę. Duch stróż zniknął razem z Hao, ale i tak ty był najszczęśliwszy dzień w moim życiu, bo ty zostałeś uratowany. - skończył swój monolog i czekał na reakcję reszty.
-O stary współczuje -powiedział Trey klepiąc Asakurę po ramieniu
-No właśnie mieć takiego brata-dopowiedział Choco
-E tam. Nie ma sensu przejmować się tym na co nie mam wpływu-powiedział z uśmiechem nasz optymista


***
A teraz czas wrócić do Yami.
Brunetka szła koło cierni, przebijała się przez nie z bólem psychicznym. Jej wspomnienia powróciły, powodując ból nie do zniesienia.
Była parę kroków od celu, ale nie wytrzymała i straciła przytomność. Z jej oczu ciekły łzy zmieszane z krwią. Płakała, błagając w myślach by do już się skończyło. Zobaczyła jak jej ojciec zginął, został pogrzebany żywcem. Niestety w tej wizji, każdy jego ból ona czuła na własnej skórze. Z jej ciała spływała krew...
"Smutne"-pomyślała Jeanne patrząc na Yami. Poleciła Marco zabraniem jej do ich kryjówki.
Uleczyła jej rany przez swoje foryoku i rytuały, których się kiedyś uczyła.
Szamanka powoli otworzyła oczy, ale po chwili je zamknęła, bo światło jej przeszkadzało .


Yami :

Moja głowa... Znowu musiało się to stać, nie miałam tych problemów odkąd mieszkałam razem z Yoh i resztą, a teraz znowu ?!
Pieprzony, smutny i niewidzialny świat z którego pochodzi cierpienie. Noc go nie zmieni i nic nie da się zrobić, z tym przykrym wypadkiem, którym są źli ludzie.... 
Ujrzałam nad sobą Iron Maiden Jeanne, spoglądała na mnie z uśmiechem. 
-Już się obudziłaś-powiedziała z uśmiechem.
-Chyba widać..-mruknęłam
-Czemu chciałaś do mnie przyjść ?-zapytała 
-Posiadasz Żelazną Dziewicę, która zatrzymuje smutek w sobie, prawda ?-zapytałam ostrożnie dobierając słowa.
-Hai
-Mam prośbę. Mam za zadanie spędzić w tym narzędziu tortur jeden dzień, czy mogłabyś mi ją użyć na jeden dzień.
-Kto Ci dała takie zadanie?
-Ojciec i ktoś jeszcze, ale to już nie twoja sprawa.
-A to nie jest tak, ze chcesz pozbyć się swojego bólu psychicznego i zamienić go na fizyczny? -spytała podejrzliwe.
-Może, to raczej druga przyczyna, ale takie dostałam polecenie, a po za tym powinnaś przystać na te słowa ...
-Wstaw się jutro przed wschodem słońca-powiedziała z pośpiechem. Wiedziałam, że na te słowa zareaguje od razu.
"Wareware wa kono pasu ni shitagau koto o keizoku suru baai wa, nin'i no yoi o shinai. Yoi aku no sōshin dakedenaku,-shin anata spitkało no nasu ga mama ni mi o shōkan ageru hitsuyō ga arimasu"-powiedziałam  patrząc na nią z pogardą i jednocześnie żalem...
-Przestań!-krzyknęła przerażona, nie wierząc w moje słowa.
-Jak na razie jestem tylko posłańcem-powiedziałam i zniknęłam w płomieniach przenosząc się do obozu Asakury.
Czas zrobić małą burdę...  



****

Udało się, jednak nie jestem aż tak leniwa jak myślałam, ale i tak raczej nic mi się nie będzie chciało w tym tygodniu dodać ...

Przepraszam, za tą dziwną melodię, ale tak mnie naszło, by to był motyw przewodni.

poniedziałek, 4 listopada 2013

11. Rewanż Hanagumi, prawda i propozycja...

11. Rewanż Hanagumi, prawda i propozycja...

Nastał ranek, wszyscy zostali "miło" obudzeni przez naszą kochaną itako, no może prawie wszyscy. Duchy, Yami i Anna byli już od 4 nad ranem na nogach, przygotowując się do wyprawy.
Czarnowłosa podziwiała wchód słońca, mimo iż to było piękne zjawisko, to nienawidziła jego symboliki.
"Daje nadzieję na lepsze", no raczej nie, czasami ją odbiera...
Wiedziała, że Hao ich wczoraj obserwował, ale nie zamierzał o tym komukolwiek mówić, bo i po co ?..
Tylko by problemy były, a tego jej jak na razie nie potrzeba. Zbędnych zamieszek i rozpraw na temat tego jaki on jest zły , itp...
Jak dla niej mógł być nawet najgorszym człowiekiem na świcie i co z tego..? Każdy musi mieć swój powód, każdy nawet najgorszy morderca, coś musiało w nim  kiedyś pęknąć.
Musi też być równowaga, dobro bez zła by nie istniało, a przynajmniej nie było by odczuwalne. Każda religia o tym naucza, że jest przedstawiciel dobra i złą, ale to raczej przenośnia.
Zło musi istnieć, tak samo jak dobro. Światło nie istnieje bez ciemności, zupełnie jak Ying-Yang.
Oddziaływanie sił natury też ma tutaj kluczową rolę. Wszystko na tym świcie jest sobie równe, nawet Wielki Duch, a nawet przede wszystkim.
Kiedyś był po prostu szamanem, ale zdobył miano Króla Szamanów i połączył się z innymi duszami, a przynajmniej taką wersję znała dziewczyna.
Spojrzała na Shi siedzącą obok niej i podziwiającą razem z nią to zjawisko, które obserwowały na co dzień.
Tym razem Anioł wydał jej się bardziej tajemniczy i mroczny niż wcześniej i za to ją lubiła. To ona wykonywała wyroki ostateczne, to była jej powinność. Istnieje na tym świcie od początku i do końca tak będzie. To ona na polecenie Boga będzie osądzać innych, ale to nie jest takie piękne jak się wydaje, tak na prawdę jest to straszny los.
Przez swoje przeznaczenie jest znienawidzona przez ludzi, a pomyśleć, że kiedyś była zwykłym aniołem, a teraz musiał nie tylko wykonywać swoje obowiązki jako śmierci, ale także chronić Narri.
Sama Anielica mało o niej wiedziała, bo Anioły wcale nie są wszechwiedzące, co prawda są nieśmiertelne, ale, czy życie wieczne jest dobre ?
Reszta grupy ledwo wstała, bo jak zwykle Anna miała mało humanitarne sposoby na pobudkę, ale to i dobrze, bo nie wiadomo skąd zjawiły się Kanna, Marion i Mattie.
-Czas dokończyć naszą zabawę...-powiedziała niebiesko włosa z aroganckim uśmiechem.
-No właśnie -powiedziała rudo włosa z rozbawieniem
-Chuck chce się bawić-powiedziała Marion i stworzyła kontrole ze swoim duchem czyli Kubą Rozpruwaczem.
-Spieprzać mi stąd i w piaskownicy się bawcie-powiedziała Kyoyama., przygotowując swój różaniec.
-Czyli się boicie?-zapytała Kanna z kpiną
-Yoh mógł by was pokonać was w pojedynkę..- oznajmiła chłodno dziewczyna.
-Co ?! Ja? O Anno...-powiedział bez przekonania szatyn
-Patrzcie jego dziewczyna nim dyryguje. Haha-powiedziała dziewczyna zapalając nowego papierosa (Kanna)
-Haha, może mu jeszcze pieluszkę zmienisz ?-nabijała się Mattie
-I dasz butelkę zanim się popłacze-dodała Marion, tuląc swoją lalkę i jednocześnie medium, ale itako nie dała się wyprowadzić w równowagi.
-Ja chcę wypróbować nowe możliwości Basona-powiedział dumnie Len przygotowując się do walki.
-Ja też -dodał Rio wraz z Tokagero.
-I jak zgadzasz się Yoh?-zapytała blondynka z uśmiechem
-*Hai
-No to mamy troje na troje.
I zaczął się pojedynek ...

Yami :

Nie miałam najmniejszej ochoty w tym uczestniczyć, ale popatrzeć nie zaszkodzi, w razie problemów im pomogę.
Teleportowałam się na skałę z której będę mogła lepiej obserwować, bardzo dobrze im szło jak na razie. Stali się o wiele silniejsi niż podejrzewałam, jak było ze mną to nie wiem...
Na chwilę przymknęłam oczy i odwróciłam twarz ku słońcu i to był mój błąd. Nade mną ktoś się pochyli i oznajmił 
-Zyskali dużą moc prawda-powiedziała osoba pochylająca się nade mną.
-Yhy-mruknęłam udając mało zainteresowaną dalszą konwersacją, ale przybysza do nie zniechęciło, tym bardziej chyba nakręciło do rozmowy. Przysiadł, a raczej przysiedli się koło mnie, odwróciłam spokojnie głowę i spostrzegłam znajomą mi osobę, czyli Hao Asakure we własnej osobie.
Nie zwracałam na niego zbytniej uwagi, jak na razie mi nie przeszkadza i też obserwował walkę.
-Różnisz się od innych, bo zachowujesz dystans, ale nie atakujesz gdy się boisz-powiedział z uśmiechem
-Jak już dobrze zauważyłeś ja nie jestem "wszyscy", więc to chyba oczywiste, że zachowuje się inaczej-odpowiedziałam ze spokojem.
-Chciałabyś się czegoś dowiedzieć o swoim przeznaczeniu?-zapytał ni stąd ni zowąd, tu trafił  w czuły punkt, chciałam a nawet bardzo chciałam poznać prawdę...
-To raczej oczywiste, no nie ?-odpowiedziałam pytaniem na pytanie, unikając w ten sposób wyczerpującej odpowiedzi.
-Więc dołącz do mnie, a dowiesz się tego czego chcesz-powiedział spojrzawszy na mnie ukradkiem.
Nie odpowiedziałam analizując po co jestem mu potrzeba skoro i tak nie biorę udziału w turnieju ?
Obok nas pojawili się Marco i Lyserg, nawet nie wiem skąd znałam ich imina, po prostu...
Różdżkarz ledwo się powstrzymał przed za atakowaniem Hao, ale Marco go powstrzymał i zwrócił się do czarnowłosej 
-Wiem, że chcesz się dowiedzieć prawdy i zmienić świat oraz swoje uczucia i nienawiść. Dołącz do nas, a Iron Maiden Jeanne na pewno Ci pomoże-powiedział bardzo przekonany w swoje słowa. 
Zaczęłam się zastanawiać czy tego nie zrobić, może bym się zmieniła? 
Już chciałam odpowiedzieć, że może tak, ale szatyn mnie uprzedził.
-Raczej wątpię, żeby to zrobiła-mruknął zażenowany 
-Niech ona sama zdecyduje-powiedział Marco wyciągając dłoń w moją stronę, wstałam i podeszłam do niego, ale Asakura złapał mnie i przeniósł się ze mną na dół kanionu. 
-Anie mi się waż do nich dołączać-szepnął mi na ucho, aż dreszcz mnie przeszedł. Podziękował swoim uczennicom i podszedł do Yoh.
-W kręgu totemów w końcu spełnisz swoje przeznaczenie. Ty i ja jesteśmy częściami jednej połowy.-powiedział odwracając do niego głowę i odchodząc powoli 
-Co ty powiedziałeś?!-syknął przez zaciśnięte zęby Yoh
-Ooo nie wiedziałeś, niedługo się spotkamy mój bracie-powiedział i zniknął w płomieniach wraz ze swoimi ludźmi. To było oczywiste, że są braćmi i na dodatek pewnie jeszcze bliźniakami ...


***

W końcu skończyłam, jestem z siebie dumna !!! 

Pozdrawiam i czekam na negatywne komentarze odnośnie tego jakie to jest beznadziejne, żebym mogła to usunąć...

Pozdrawiam 

czwartek, 31 października 2013

10. Księga Szamanów i X-laws

10. Księga Szamanów i X-laws ( moje kochane BFF -,- )

Anna powstrzymała atak dziewczyn, a one przeniosły się nie wiadomo gdzie. 
-O cześć Anna-powiedział jak zawsze z uśmiechem Yoh
-Ohayo, ale nie jestem tu na wakacjach... Yoh i Yami, może cie na słówko ?!..-stwierdziła niż zapytała 
-Tak Anno-odpowiedzieli i poszli na chwilę z dala od tego rozwydrzonego towarzystwa, niestety reszta zamiast dać im święty spokój poszła za nimi.
-Mam tu sekrety wroga, w księdze szamanów jest cała wiedza i moc Hao Asakury, którą musisz poznać, aby go pokonać-powiedziała powagą blondynka
-Anno, a tak po za tym skąd masz te shikigami ?-zapytał Yoh
-Od Hao-odpowiedziała
Wszyscy wytrzeszczyli oczy, ale nikt nie śmiał się odezwać
-Ale raczej nas nie zniszczysz, no nie ?-zapytał z uśmiechem Yoh i po chwili zaczął się chichrać. Anna uderzyła go za to w twarz..
-Zachowuj się jak na twój wiek przystało, twoja przyszła żona przyniosła tajemnice wroga-wywrzeszczała poprawiając chustę.
-To jej pierścionek musi mieć 24 karotki-powiedział Choco kolejny marny żart, przebrany za marchewkę, na co oberwał od shikigami Anny.
-Tak teraz pokonamy Hao- darł się Rio, na co oberwał od Yami, to też za to, że wcześniej pytał się czy będzie jego damą, a ta nie miała okazji mu za to przyłożyć.
-Uspokój się, jego się nie da pokonać- powiedziała ze spokojem czarnowłosa patrząc na nich z kpiną.
-To jak pokonać kogoś, kto ma 1000 lat!!!- wrzasnął Trey
-On nie ma tysiąca lat, on jest reinkarnacją pierwotnego Hao Asakury - powiedział Len wyręczając Anna i Yami z tłumaczeń.
-Ale dlaczego ?-zapytali razem
-Ponieważ tysiąc lat temu osiągnął pięć punktów gwiazdy jedności, teraz obowiązkiem Yoh jest go powstrzymać- wytłumaczyła Anna
-To jak pokonać kogoś takiego ?- zapytał Choco
-Yoh musi poznać tajemnice księgi, żeby to zrobić-odpowiedziała Anna, tłumacząc jak do deblili, a przynajmniej tak się czuła
-Stary idziemy z tobą-wykrzyknęli razem Trey i Rio
-Wy nic nie rozumiecie, tylko Yoh i Yami mogą to poznać!-oburzyła się Anna
-Ale mistrzu Yoh- nalegała kopia Elvisa
-Wiecie to chyba sprawa Asakurów-odpowiedział z niepewnością nasz niepoprawny optymista
-Po prostu powiedz, że nie chcesz abyśmy poznali sekrety rodziny Asakurów- wystrzelił prosto z mostu Ren, zresztą tak ja zwykle i dobrze...
Odpowiedział mu trochę głupią i niezdecydowaną miną.
-Dobrze, a teraz po proszę grzecznie. Yoh czy możemy poznać sekrety księgi., proszę- i przyłożył swoje Guan-Dao do jego szyi.
-No nie wiem, czy to dobry pomysł, ale dobrze.- Powiedział i zwrócił się tym razem do Anny
-Możemy już zaczynać ?-zapytał
-*Hai- powiedziała i otworzyła przejście, a szamani mieli otwarte jadaczki z tego widoku
-Jak mówiła, że tylko ja z Yoh mamy to odczuwać to mówiła dosłownie- wyjaśniła Yami, krzyżując ręce na klatce krzyżowej
Wszystko było już gotowe, ale każdy się cykał wejść pierwszy, nagle Yoh zauważył :
-Od kiedy jest tu Faust?- zapytał, a Ren popchnął go do portalu za nimi wskoczyła reszta, Yami na kańcu by przekazać coś szeptem Annie.
-Nie wierzę, że wchodzą tam wszyscy-powiedziała z irytacją Anna
-Wiesz Anno, to dlatego, że są przyjaciółmi. Chcą sobie pomagać - powiedziała Jun, na co itako pokręciła głową z bez aprobatą.

Po stronie księgi :

Wszyscy byli lekko otumanieni, no może oprócz naszej szamanki. Zobaczyli Hao z przed 1000 lat, udało mu się pokonać i podporządkować sobie  shikigami, które obecnie ma Anna. Słyszeli myśli osób którym pomógł.
"Stał się zbyt silny", "Musimy się go jakoś pozbyć!", "To demon w skórze człowieka!". Przed nimi pokazał się Asakura (wiecie Hao).
-Słyszeliście ich myśli, prawda ?-zapytał a raczej stwierdził. Chwilę później cały obraz się zmienił, a Hao szedł pod prąd rzeki, a przynajmniej tak się zdawało Rio
-Jak on chodzi pod prąd? Nie rozumiem-powiedział Rio
-Ja nie chodzę pod prąd, bo to ja jestem wodą-powiedział dobitnie Hao i znowu to samo co przed chwilą, tylko, że teraz była lawa. Chwycił to do rąk.
-Czy to nie jest super gorące?-wykrzyczał Rio (znowu -,-)
-Jest, ale mnie to nie parzy-odpowiedział mu tysiąc letni szaman
-To tylko złudzenie- podważył jego słowa Trey, ale zaraz został zagłuszony
-To nie jest złudzenie, to jest wspomnienie, które mogę przywołać  i przeżywać na nowo, bo to ja jestem częścią czasu. (trochę zmieniłam, i dobrze )
Krajobraz na nowo się zmienił. Teraz widzieli całą ziemię z perspektywy lotu ptaka, na przeciwko nich stał Hao
-Mogę widzieć przeszłość i teraźniejszość, a nawet przyszłość. Jest to dla mnie niezmienna jednostka.
I pokazało im się Królestwo Szamanów.

-Widzicie to wszystko, to świat nienaruszony przez Ludzi. Tutaj nie ma przeszłości ani przyszłości , jest tylko teraźniejszość.-teraz było widać przyrodę bez zniszczenia itp... (nie chce mi się opisywać, zbyt zmęczona na to jestem ).
-Będziesz miał swoje upragnione miejsce- zwrócił się do Rio
-Przywrócę twojej rodzinie chwałę-słowa kierowane do Rena .
-Drabożdżki będą żyć w spokoju-do Treya
-Wiatr śmiechy będzie wiał na świecie.
-Twoja moc w nowym świecie będzie moja- to było do Yoh, tylko on został poinformowany o najbliższej przyszłości...


U Mortiego :

Od kilku godzin dyskutował z Hao na temat tego, ze on nie ma uczuć i nie rozumie, że on i Yoh są przyjaciółmi.
-Twoi przyjaciele wrócili- powiedział Hao 
Blondynek od razu pobiegł na miejsce, to co ujrzał było dla niego dziwne. Na górze kanionu stało X-laws (tak oddaje im KD na tydzień -,-) [Czemu ?-dop.KD] (Bo tak mi się podoba !) 
i celowali w Yoh i całą resztę.
-Musimy sprawdzić, czy nie przeszedłeś na stronę Hao. Odezwij się jeżeli tak nie jest. - powiedział swoje warunki, ten psychopata w białych kitach, zwany marco (specjalnie z małej !)
Nie doczekał się jednak odpowiedzi i wystrzeli Arcyducha. Pociska trafił, ale czy aby na pewno.
Pod Anną ugięły się kolana, ale Yami i Yoh obronili całą resztę
-To niesamowite, że osiągnąłeś taką siłę w tak krótkim czasie Yoh, ale i tak będziemy Cię obserwować-powiedział i  zniknął z bandą tych wariatów w białych kitach.  (wiem mam mało bogate słownictwo, ale mam lenia i jestem zmęczona, ale obiecałam sobie, że dodam nowy rozdział)
Wszyscy się cieszyli, no może prawie wszyscy Amidamaru, Shi i Yami siedzieli oddaleni od grupy.
Yami prowadziła ciekawą dyskusję telepatycznie, no właśnie z kim....
Amidamaru się przeistaczał, to samo Shi, ale ona miała też parę poleceń od Boga.

***
A teraz do Anny i Yoh.
-Yoh! Twój dziadek kazał mi to  tobie przekazać-powiedziała Anna z lekkim uśmiechem, co spodobało się Yoh, że chociaż jemu okazuje uczucia.
-Ale co to jest?-zapytał oglądając Antyk
-Yyyy i tu mnie masz-odpowiedziała itako.


***

Krótko, mało na temat i nieskładnie, ale obiecałam sobie, że uda mi się dodać choćby nie wiem co!

Chcę wszystkim życzyć Helloween, bo energia duchowa dziś jest znacznie silniejsza niż zwykle.

Pierwszego Listopada zapalcie komukolwiek znicz, tak dla pamięci nawet.

Pozdrawiam 






wtorek, 29 października 2013

Kilka słów ode mnie, jak kto chce niech przeczyta

Nie wiem czy jak na razie będę pisać, bo jedyne o czym mogę to o samobójstwie, winie, nienawiści, smutku, braku sensu życia i samych negatywnych rzeczach i emocjach. 

Nie chcę by moje beznadziejne podejście do życie i zachowania docierały do was.

Coś się może jeszcze ukarzę, ale będzie to pewno smutne...

Nie zdziwię się gdy ktoś uzna mnie za nienormalną, bo wszystko niby mam, życie jest piękne, jestem za młoda by tak mówić, ale mam ku temu swoje powody, mimo iż uważam, ze inni mają znacznie gorzej i staram im się pomagać, to sama nie potrafię...

Ktoś może mnie uznać , za głupią i nie mam nic przeciwko temu...

Pozdrawiam